ASCALON

MASZ PORTRET

    Odebrałem kilka telefonów – zbyt mało, aby poczuć się celebrytą, jednak miło, że się w niektórej pamięci uchowałem.

Faktycznie, wyszedłem bez zapowiedzi… po angielsku.

A dlaczego, skoro manierami dżentelmena nie oślepiam? Mam obyczaje rzemieślnika prostego, zaś skoro tak, powinienem przynajmniej kartonik wywiesić: „Zaraz wracam” i dopiero wtedy na te klika miesięcy zniknąć.

Mea culpa. Gdyby jednak znalazł się ktoś zainteresowany, rzecz teraz objaśniam.

Zostałem polukrowany emeryturką, zatem umyśliłem „dać sobie trochę siana”, czyli uskutecznić kanikułę. Bezpośrednim impulsem była urzędowa korespondencja informująca, że wprawdzie dorobić mogę tylko niewiele, ale za to kasę fiskalną nabyć muszę (od 900 do 1200 zł) i z nią sypiać.

Zasadniczo nie był to jeszcze czas podburzania przez obywatela Kukiza obywatelskiej świadomości, aliści już wtedy ubrdałem sobie, iż nie jestem tak jawnie gorszy od innych parających się w Rzeczpospolitej czymkolwiek, ba, geszeftem nawet. Nie muszą rozmaici decydenccy partacze z fiskalną maszynerią się obnosić – nie będę i ja. Oczywista niesubordynacja, sobiepaństwo takie! Małoż to organizm – który w „taśmach prawdy” dysponenci lukratywnych synekur nazywają upadłym - zmuszony byłem obficie dotować? Mało, abym jeszcze teraz i w takiej formie sponsorował złodziei? A wała! Przecież i tak nie zdołam odzyskać nawet części tego, co mi zagrabiono. O fantach straconych na rzecz złodziejstwa pospolitego, niemożliwego do wykrycia przez policję, na którą płacę, nie wspominam.

Trudno, nie zostawię po sobie dzieł zaistniałych, sprytne rączęta do dupy se przylepię, z gałęzi leniwie zwisnę… walcie się! Cóż, szkoda przyszłych pokoleń, bo nie posiądą tego, co wytworzonym nie zostanie. Szkoda uszczerbku w narodowym dziedzictwie, ale… jak Kuba Bogu, tak Bóg …., czy coś w tym kształcie. Tak się zapociekłem w rozsierdzeniu, że ledwo na drugą turę wyborów zdążyłem.

    Wspominane wyżej telefony od Szanownych, ale również postępujący zanik mięśni, a wraz uplastycznienia płata czołowego zmusiły do refleksji. Oczywiście nie daję wiary temu, że babcia, na złość której postanowiłem się przeziębić, będzie wkrótce pochowana, jednak…

Czas absencji w rzemieślniczym sztambuchu zbliżył się do okresu, w jakim niemal każda białogłowa (rzecz nie tyczy in vitryzmu) potrafi donosić nowość materialną. Skoro tak, skoro otulina ewoluuje najwyraźniej – chociaż powierzchownie, a w efekcie nieistotnie – w moim obficie podlewanym czterdziestoprocentówką czerepie też coś musiało się wykluć.

Poza wszystkim wiadomy Inkompetent sadzi na bieżąco takie kocopoły, że ja, wzbudzony patriotycznym uniesieniem oraz Szanownych zapytaniami umyśliłem, aby co bardziej bzdurne mitologizacje pro publico bono na powrót „w polskie koleiny” mieścić. Teraz rzecz łatwiejsza, bo coraz więcej osób (również historyków) zniesmaczyło się wynurzeniami mitomana – oszusta i daje temu publicznie wyraz.

Wracając do meritum – rzemieślniczy sztambuch nie będzie odtąd inspirowany (niestety) wydarzeniami z pracowni. Sądzę raczej, iż zagnieżdżą się w nim rozmaitości ujawniane jako doświadczenie historycznego wytwórstwa odnoszone do zdarzeń aktualnych. Dla jednych taki miszmasz, dla innych być może zaczyn do refleksji. Pisząc zdaję sobie sprawę z tego, iż czynię rzecz chaotycznie, ba, niechlujnie nawet. Nie jest to przecież jakiś manifest, a nawet zapowiedź trendu. Rzeczywiście, wobec skromnych możliwości musiałem wstrzymać publikowanie (też zapowiadanych) filmików z cyklu „A ło, król jest nagi”. Te, które zamieściłem, okazały się jakoby przydatne… i dobrze, postaram się jeszcze coś dodać.

    Teraz inne sprawy zaprzątają umysły Rodaków. Ekscytują się czasem teraźniejszym wierząc, że to pora zmian, nadciągającej sprawiedliwości i prawa. Gówno prawda! To taki sam czas jak ów, gdy w porze idiotycznego listopadowego zrywu 1831 r. lud Warszawy wieszał łotrów i sprzedawczyków - wieszał ich portrety, bo oryginały z konterfektów balowały nieopodal w swoich pałacach. Ci, których uwalicie jesienią 2015 r. nie poniosą żadnych konsekwencji. Nie zwrócą ani kasy za lewe służbowe przejazdy, sutych odpraw za rozpieprzenie państwa, kosztów „funkcyjnych” bankiecików. Nikt nie zapyta ich o pochodzenie majątków, na które w cywilizowanym świecie musiałyby pracować pokolenia. Nie dopuszczą do tego wybrani demokratycznie następcy wiedząc, że także ich mógłby ktoś w przyszłości zachcieć merytorycznie rozliczyć.

Narkotyzowane „przemianami” masy ludu prostego nie chcą zrozumieć, że te wywalczone ewolucje niczego nie zmienią, zaś rewolucje żywią się jedynie truchłem drobnym, tworząc szansę dla jeszcze podlejszej szumowiny. Tak przynajmniej wynika z historii.

Aktualności

Poprzednia Następna

Ze sztambucha rzemieślnika

17-07-2015

CUDNIE JEST, A DALEJ… BEZ TYTUŁU     Polityka zajmuje mnie o tyle, że jej efekty...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-07-2015

A WŁAŚCIWIE TO O CO SIĘ ROZCHODZI?     No i nie wyzwolę się z rzemieślniczego...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

26-06-2015

PANTA RHEI     W tekście pt. „Panna Klio” ujawniłem pewność, że w historii prócz barwy,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

23-06-2015

CUDA NAD WISŁĄ     Nie zaprzeczam – gorzała jest moją mateczką, siostrą przyrodzoną i miłośnicą...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

20-06-2015

PANNA KLIO     Osadzony w czasie między wyborczymi zawieruchami umyśliłem napisać coś pozornie bez związku...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

14-06-2015

MASZ PORTRET     Odebrałem kilka telefonów – zbyt mało, aby poczuć się celebrytą, jednak miło,...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

10-10-2014

A ŁOOO.… KRÓL JEST NAGI!!!       Jestem sobie rzemieślnik na emeryturze – mam czas. Ojczyzna zabezpieczyła...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

03-10-2014

ZAMIAST KOMENTARZY     Niniejsze zapisuję w sztambuchu, albowiem rzecz w znacznej części dotyczy mojej rzemieślniczej...

Czytaj więcej

SZARŻA NA CZOŁGI

09-09-2014

SZARŻA NA CZOŁGI        Ta historia wydarzyła się naprawdę. Czemu uznałem za stosowne o...

Czytaj więcej

Ze sztambucha rzemieślnika

29-08-2014

O PCHNIĘCIACH (SZTYCHACH) KAWALERYJSKĄ SZABLĄ     Wśród rozmaitych bajań buszuje i rozkwita mit o pchnięciach...

Czytaj więcej

Wybrane realizacje

Kontakt

Ignatki Os.
ul. Jeździecka 6
16-001 Kleosin
k/ Białegostoku

Tel. 693 265 882

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.